Tagi


Trafiłem na opis tej książki całkiem niedawno przy okazji internetowych poszukiwań prezentu dla jednej z dziewczyn. Nie zwróciłem uwagi na tę książkę na samym początku. Dopiero recenzja w jakimś babskim piśmie, przekonała mnie, żeby ją przeczytać. A impulsem by ją kupić, lektura bloga 50 twarzy Greya

 (nota bene, mimo że panna Katya musi się wiele nauczyć by prowadzić bloga na pewnym poziomie estetycznym, wściekłem się, że używa tego samego szablonu co ja).

Recenzja 50 twarzy Greya

Wracając do lektury „50 twarzy Greya„. Zastanowiło mnie co sprawa, że miliony kobiet na całym świecie ją przeczytały, dlaczego faceci mają tej książce coś zawdzięczać i skoro rzeczywiście tak jest, to jaki jest klucz sukcesu tego erotycznego Harlequina ?

O czym to w ogóle jest? Historia prosta jak konstrukcja cepa: młoda studentka przez przypadek wikła się w romans w kontakt z przystojnym, inteligentnym milionerem. Bajeczna historia. Oczywiście, to troszkę za mało, żeby wybić się z miliona podobnych historyjek, milioner ma mroczną tajemnicę. Otóż jedynym jego sposobem na spełnienie potrzeby bliskości z kobietami jest zwieranie układu na relacji Pan-Niewolnica. Dziewczyny czytające mojego bloga mogą się pokusić o stwierdzenie pewnej korelacji z moimi treściami ;) Cała historia pierwszego tomu (są jeszcze dwa) polega na penetracji jego mrocznej psychiki i mechanizmów zbliżenia przez zakochaną w nim młodą studentkę Anastazję.

Oprócz sugestywnych opisów scen bzykania, opisanych z punktu widzenia niedoświadczonej dziewczyny, autorka poprzez 600 stron przybliża czytelniczkom mechanizm psychologiczny BDSM. Sprytny zabieg użycia niewinnej dziewicy, skutecznie oswaja temat stosowania przemocy, bólu i poniżania tzw. uśrednionemu targetowi. I to jest niewątpliwie zaleta tej książki. Niestety, moim zdaniem jedyna.

Fabuła 50 twarzy Greya jest tak disneyowsko oczywista, że kilka razy miałem ochotę przerzucić kilka stron w przód. Kopicuszek i Książę, na horyzoncie majacząca sylwetka prawdopodobnie nielojalnej przyjaciółki, która mam wrażenie w kolejnych częściach przysporzy bohaterce nieszczęść, historia rodem z naiwnych bajeczek, podsycana stereotypowymi lękami, losami bohaterów i życiowymi historyjkami, które powtarzają się niemal w każdym filmie typu „urzekła mnie Twoja historia”. Brakuje mi tylko do całości obrazu tępej facjaty Kristen Stewart i już mam w głowie obraz ekranizacji.

No dobra, nie będę już taki surowy mądrala. Książka się fajnie czyta, szybko i lekko. Akurat do poczytania w pociągu, w obecności dwóch studentek siedzących na przeciwko, które wiedzą co to za lektura i zerkają ukradkiem, zastanawiając się czy to wzwód czy telefon w kieszeni.

Może książka pomoże niektórym facetom zrozumieć jak wiele w kobiecych głowach dzieje się poprzez słowa, sensualność i całą erotyczną otoczkę. Jak bardzo to one nami sterują, jak wiele granic mogą z nami wspólnie przekroczyć gdy tylko tego zechcą, gdy uda nam się nacisnąć ten guzik zwalniający pruderyjność i wyzwalający ich pożądanie. Choć mam wrażenie, że główna bohaterka zbyt łatwo dochodzi na swoje Everesty (podejrzewam że, to jest konstrukcja zbudowana wyłącznie z potrzeby zaspokojenia tego braku u czytelniczek, kolejny sprytny sposób na zwiększenie sprzedaży książki) to jest to pisane w tak naturalny sposób, że kobietom to nie powinno przeszkadzać, ale faceci raczej spojrzą na to z niedowierzaniem ;)

http://polarimpress.deviantart.com/